29 sierpnia 2015

Problem wf-u nie zawsze leży w lenistwie.


,,Stop zwolnieniom z WF-u". Tak brzmi hasło kampanii społecznej, która ma na celu zachęcić dzieci i młodzież do ćwiczenia na wf-ie. Tylko moje pytanie brzmi: dlaczego dzieci nie ćwiczą na wf-ie? Dlaczego załatwiają sobie ,,lewe" zwolnienia? Czemu niektóre dzieci nie boją się matematyki, fizyki, a boją się właśnie głupiego wf-u?

Wf spędzał mi sen z powiek już od podstawówki. Nigdy nie byłam z niego dobra. Nie biegałam zbyt szybko, nie byłam zbyt zwinna. W siatkówkę czy koszykówkę też nie umiałam grać. I co się dzieje z takimi osobami na wf-ie? Wyobraź sobie, że nie jesteś utalentowanym sportowcem. Wuefistka karze dzieciom wybierać drużyny. I co? Oczywiście nikt Cię nie chce, bo nie umiesz w nic grać. Wszyscy już są wybrani, a Ty stoisz jak głupek, bo jesteś wg reszty...ciamajdą. Jak ma się czuć takie dziecko? Ośmieszone? Odepchnięte? Takie, którego nikt nie chce? No bo po co w zespole mieć zawodnika, przez którego najprawdopodobniej przegramy...

,,Podstawówkowego" wf-u nie wspominam dobrze. Kiedy o nim myślę, mam przed oczami 11-letnią dziewczynkę, która ze łzami w oczach gra w siatkówkę. Z jednej strony wuefistka na mnie krzyczy, że nic nie umiem. Z drugiej strony słyszę jak koleżanki mają do mnie pretensje, że znów nie odbiłam. Przez cały wf myślę tylko o tym czy w szatni dalej będą mi wypominać moją nieudaną grę. Przepraszam za to, że jako dziewczynka nie miałam tyle siły w rękach, żeby przebić piłkę do siatkówki...

Co ma zrobić dziecko, które nie nadaje się do sportu? Płakać przed każdym wf-em? Nie każdy umie się obronić przed atakami rówieśników. To nauczyciel powinien być czujny, czy aby przypadkiem nikt się nad nikim na wf-ie nie pastwi. Niestety niektórzy nauczyciele mają to gdzieś. Radź sobie uczniu sam...

Z ciarkami na plecach wspominam jak na wf-ie w lecie biegaliśmy wokół boiska. Skwar niemiłosierny. Słońce praży. Biedne dzieci biegają. Niektórzy już idą, bo nie dają rady. A wuefiści co robią? Stoją w cieniu pod drzewkiem i rozmawiają...

Już wgl współczuję dzieciom otyłym. Wyobraź sobie, że masz trochę ciałka. Na wf-ie właśnie nauczyciel mówi, że dzisiaj zrobicie sobie sprawdzian-bieg z przeszkodami. Wszyscy siadacie na ławkach pod ścianą. Nauczyciel z kilkoma uczniami przygotowuje tor przeszkód. Sprawdzian się zaczyna. Wszyscy po kolei wychodzą na start i zaliczają sprawdzian. Reszta klasy oczywiście bacznie obserwuje zmagania kolegów. A co z tym biednym, grubym dzieckiem? Wszyscy patrzą i się śmieją. Chyba nie muszę mówić jaki ubaw pojawia się na sali, kiedy otyłe dziecko biegnie slalomem między pachołkami lub skacze na skakance.

Takie są realia polskiego wf-u. Nie każdy nauczyciel ocenia dziecko pod względem systematyczności i staranności. Niektórzy oceniają po prostu po umiejętnościach. Jak ich nie masz to normalnie umarł w butach.Wf już zawsze będę wspominać jako wieczny stres i ból brzucha, który sprzyja nerwom. I ten niepokój czy rówieśnicy nie będą źli, że w pewnym stopniu przyczyniłam się do przegranej...

Proponowałabym najpierw zorientować się jakie są realia wf-u w Polsce i dlaczego dzieci tak naprawdę nie ćwiczą na wf-ie. Dopiero potem powinno się podejmować jakieś kroki z tym związane.

A Ty jak zapamiętałeś swoje lekcje wf-u?

10 komentarzy:

  1. Bardzo trafne spostrzeżenia. Dla mnie wf też był koszmarem. W podstawówce w ramach wf miałam zajęcia na basenie, więc wtedy było fajnie, ale problemy zaczęły się w gimnazjum. Co prawda miałam klasie 2 dziewczyny, które były ode mnie słabsze więc nie byłam aż takim pośmiewiskiem, ale i tak wf był dla mnie męczarnią. ,,Na szczęście" po gimnazjum zaczęły się u mnie problemy z rzepką i przez całe liceum miałam zwolnienie.

    http://monyikafashion.blogspot.com >klik<

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wspominam swój wf jako najgorszy koszmar, który przeżyłam w podstawówce i po części w gimnazjum. W klasach 4-5 miałam nauczyciela, który w młodości chodził z moim ojcem na sks i zawsze z nim przegrywał, niezależnie jaka to była dyscyplina, nigdy nie udawało się mu dorównać tacie. Gdy się o tym dowiedział, że jestem jego córką zaczął mnie gnębić i od tamtej pory aż do 3 gimnazjum nie lubiłam ćwiczyć(oczywiście w szkole, bo w domu staram się regularnie, jednak nie miałam żadnego zwolnienia, wytrzymałam!) i nie wierzyłam w swoje możliwości. Twierdziłam, że i tak nie potrafię grać, co niosło za sobą konsekwencje takiego myślenia. Ciągle słyszałam tylko krzyki jaka jestem "beznadziejna"(co całkowicie nie było prawdą, ale kiedyś to przeżywałam :P). Podsumowując, mam nadzieję, że wf w liceum będzie całkowicie inny, albo znowu będę musiała się męczyć. :)
    Pozdrawiam. ♥
    positivelikeedith.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój wf w liceum jest całkowicie inny. Nauczyciel podchodzi do wszystkiego na luzie, a co najważniejsze-nie wymaga od nas nie wiadomo jakich rzeczy. :)

      Usuń
  3. Dobrze ujęte i bardzo trafnie do sytuacji jaka rozwinęła się w środowisku uczniów. Coraz więcej dzieci i młodzieży kombinuje jak by tu nie ćwiczyć na wf'ie, albo jak się wymigać od lekcji.
    W podstawówce uwielbiałam wychowanie fizyczne były to dla mnie najlepsze godziny w szkole. Kochałam grę w siatkówkę i koszykówkę.Bieganie też sprawiało mi ogromną frajdę Byłam nawet w szkolnej drużynie. Nauczycielka widziała we mnie potencjał. W gimnazjum również było podobnie, ale na wf nie chodziłam już tak chętnie. Mimo to nadal dawałam z siebie 110%. W liceum wszystko się zmieniło. W pierwszej klasie było jeszcze znośnie, ponieważ w ramach wf był basen. Sytuacja zmieniła się w klasie drugiej. Jestem osobą, która ma kilka kilogramów za dużo, co jednak nie przeszkadza mi w aktywności fizycznej. Nie mam problemów z ćwiczeniami i z bieganiem, wręcz uwielbiam biegać. Dla mnie sport zawsze był ważny, jednak w liceum przez klasę, do jakiej trafiłam po prostu znienawidziłam te zajęcia maksymalnie. Kombinuję ciągle co zrobić, aby nie ćwiczyć. Proszę mamę o zwolnienia. Wycofałam się z gry siatkówkę i koszykówkę. Zaniedbałam sport. Prywatnie jeżdzę na rowerze, biegam, pływam, ale w szkole nic, bo spotykam się z krytyką. Tak jak to właśnie ujęłaś w swoim poście.
    Nauczyciel nie wymaga od nas nie wiadomo czego, ale mimo to nie mam chęci na wf

    Pozdrawiam i będę cześciej zaglądać na Twój blog, Bardzo ciekawie piszesz
    http://freedomysoul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz i podzielenie się swoim doświadczeniem. :) Sport jest świetny, ale niestety wf nie zawsze do niego zachęca. Do tego dochodzą jeszcze nie zawsze dobre relacje z rówieśnikami...

      Usuń
  4. O masakro nienawidzę WF'u ! W pewnym sensie ,że mi się nie chcę,ale jak mam mi się chcieć jak rozgrzewka trwa ok. 30 minut ,a następne 15 ćwiczymy rzuty i praktycznie nie gramy..... A co jest zdecydowanie najgorsze?! Prosta sprawa .... Od września na naszym WF grałyśmy tylko w piłkę ręczną i koszykówkę, oraz jeden raz w siatkówkę....

    Zapraszam do mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to bardzo dobrze, bo nienawidzę lekcji wf do dziś - niby w liceum miało się coś zmienić - chyba na gorsze - 3 klasy na średniej wielkości sali, wuefiści mają nas w d... i gramy w mieszanych składach w siatę całą lekcję (niestety ja mam przeważnie to szczęście, że trafię na osiłków z mat-fizu, większych ode mnie o głowę i 2 razy szerszych). Co najlepsze - mamy mnóstwo sprzętu - maty, stepery, ciężarki, paletki ... ale po co tego używać skoro można grać w siatę?! Jeśli jeszcze raz zobaczę taką akcję, osobiście zaproszę wszystkich ministrów ma standardową lekcję wf w polskiej szkole -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja pałam nienawiścią to tej debilnej lekcji. Mnie zawsze rozbraja to, że w magazynku przy sali gimnastycznej można znaleźć sporo użytecznych sprzętów np. maty, ciężarki, a i tak nauczyciel woli rozwiesić siatkę i mieć wszystko gdzieś.
      Właśnie dziś skończyłam szkołę, a moje serce cieszy się i raduje, że nie będzie już więcej tego szkolnego wfu.

      Usuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)