20 listopada 2015

,,Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość"


Kiedyś wydawało mi się, że ksiądz nic nie wie o życiu. Przecież nie ma żony, dzieci; nie musi martwić się o to, czy nie zostanie bez pracy. Myślałam, że księża żyją sobie w jakieś bezpiecznej przystani, gdzie problemy ich nie dotyczą.

Dlatego sama się sobie dziwiłam, iż sięgnęłam po książkę będącą rozmową chrześcijańskiego dziennikarza - Piotra Żyłki z księdzem Janem Kaczkowskim. Jak wiele różnych rzeczy - trafiła ona w moje ręce przez przypadek. Miałam w planach kupić ,,Jesteś cudem", ale jednak coś mnie podkusiło, żeby jednak wybrać tą drugą opcję. Tyle razy widziałam ,,Życie na pełnej petardzie" w księgarniach, iż stwierdziłam, że to musi być jakiś fenomen.

Chciałam codziennie czytać do poduszki po rozdziale. Miało to być ciekawe zwieńczenie wakacyjnych dni. Jednak książkę przeczytałam w dwa wieczory - siedząc do północy na balkonie (jak było ok. 30 stopni w lipcu to nie chciało się przecież spać). Z każdą kolejną odpowiedzią na pytanie, chciało się więcej i więcej. To nie jest jakaś wyreżyserowana, sztywniacka rozmowa. To przede wszystkim do bólu szczere wyznania, doświadczenia i spojrzenia na najróżniejsze sprawy ks. Kaczkowskiego. Książka jest też swego rodzaju świadectwem. Świetne jest to, że w trakcie czytania, człowiek może odnieść wrażenie, że poniekąd sam uczestniczy w tej rozmowie. 

A co mnie skusiło do przeczytania ,,Życia na pełnej petardzie"? Szczerze, to już zdanie z przedmowy Piotra Żyłki mnie zaintrygowało. Napisał on, że ks. Jan: ,,Nie cierpi kościelnego sztywniactwa." Po tym już wiedziałam, że jest to nietuzinkowa książka. Ponadto wcześniej w telewizji przemknął mi jakiś reportaż czy wywiad z księdzem Kaczkowskim o tym, iż wybudował hospicjum w Pucku. Właśnie wtedy zaczęłam szukać o Nim informacji w sieci, bo zaciekawił mnie Jego autentyzm, optymizm i pokłady energii.
Nie będę też ukrywać, że byłam również ciekawa o co chodzi z tą polędwicą w tytule. :P

Po przeczytaniu całej książki zrobiłam wielkie ,,wow". Dowiedziałam się jak piękne rzeczy robi ks. Kaczkowski. Założył On hospicjum. Jest w nim m.in. kapelanem i szefem. Nawet choroba, glejak mózgu, nie zwalnia Jego tempa.

Polecam ,,Życie na pełnej petardzie" absolutnie wszystkim. Wcale nie musisz być wierzący. Autentyzm, szczerość, odwaga, świeże spojrzenie, wrażliwość i mówienie bez ogródek księdza Jana spodoba się niejednej osobie. Ogromny plus za to, iż nie omija On rozmów na temat błędów popełnianych w Kościele. Książka to, jak dla mnie, mistrzostwo. Skłania do refleksji nad własnym życiem i inspiruje do pomagania, kochania Boga i czerpania życia pełnymi garściami.

Przepraszam, że ten post jest taki chaotyczny. Jednak nie wiem jakimi słowami mogę wyrazić to jak pięknym i genialnym człowiekiem jest Ten duchowny.

4 komentarze:

  1. Bardzo zaciekawiłaś mnie ! A jednak księża mają ciekawe życie :)
    izablog4.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Społeczeństwo księży jest zróżnicowane jak każde inne: wszędzie znajdziesz tych super i tych okropnych, zarówno wśród księży jak i wszędzie indziej, więc według mnie jak najbardziej ksiądz może pojęcie o życiu mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy11/27/2015

    Również czytałam tę książkę. Świetna jest :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy11/27/2015

    Już wiem jaki prezent kupię siostrze na urodziny :)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)