21 stycznia 2016

Trzeba pozwolić młodym tworzyć Kościół.


Mam taką swoją małą teorię. Byłoby więcej młodzieży w Kościołach, gdyby pozwolono im Go tworzyć. Są takie parafie, gdzie świetnie działają młodzieżowe wspólnoty. Ale wiadomo, że są też takie, gdzie powierzenie jakiejkolwiek sprawy młodym graniczy z cudem.

Nie mówię tu o jakiś ogromnych rzeczach. Może wystarczyłoby dać młodym czytania, prowadzenie scholi etc. a także zgodę na założenie młodzieżowej wspólnoty, zorganizowanie festynu, koncertu czy serii konferencji dla młodych.

Młodzi chcą się angażować. Widać to m.in. po przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży. Trzeba im tylko na to pozwolić i zaufać. Przecież ludzie chcą czuć się i być potrzebni.

Sama po sobie wiem, że człowiek chętniej chodzi do Kościoła, gdy ma swój udział w Mszy. Gdy może, tak jak potrafi, przejąć niektóre liturgiczne zadania.  Fajnie jest chodzić do Kościoła jak widzisz, że świeccy, a szczególnie młodzi, mają w nim swój udział.

Młodzież (no może nie cała, ale spora spora część) chciałaby coś robić. Niestety czasem nie wie jak zacząć. Nie wie czy w ogóle może coś zrobić. Trzeba dać im przejąć inicjatywę. Młodzi na serio mają dużo pomysłów. Wprowadzają świetną energię i taką, jakby to powiedzieć, świeżość. To właśnie oni po części mogą sprawić, że inni do tego Kościoła znów powrócą.

Wiadomo. W niektórych parafiach jest więcej młodzieży, a w niektórych mniej. W jednych Kościołach pozwalają nastolatkom coś robić, a w innych nie. Księża są przecież różni. Ale jeśli masz jakąś super inicjatywę co do Twojej parafii to goń w niedzielę do proboszcza i o tym mów.

Kościół czeka na więcej młodych ludzi! :)


3 komentarze:

  1. U mnie w kościele wkład mają wszyscy: dzieci, młodzi, dorośli, starsi... A efekty są super.

    passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas jest schola,ale niestety w niej nie uczestniczę ,bo osoby które w niej są,są tam tylko po to żeby przypodobać się księdzu i nie chcę się obracać w takim towarzystwie.
    Pozdrawiam!
    zubrzycanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślę, że nawet jakbym miała możliwość swojego wkładu to i tak bym nie chodziła do Kościoła ze swojej własnej woli. Jestem przymuszona do chodzenia do Kościoła przez rodziców, a to sprawia, że całkowicie odwracam się od wiary i bardziej czuję się agnostykiem niż chrześcijanką. Aczkolwiek wątpię też, żeby na innych młodzi ludzi by to podziałało, a przynajmniej moja klasa, która jest aktualnie na drugim roku bierzmowania chodzi tylko z przymusu rodziców. Przychodzimy gadamy sobie na mszy, idziemy po głupią pieczątkę i do domu.
    /Liseł
    NASZ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)