13 kwietnia 2016

Palcem nie kiwnę, ale Ciebie się będę czepiać.


Ludzkie zachowania bardzo mnie intrygują. Mogłabym długimi godzinami siedzieć na jakimś przytulnym tarasie w rozciągniętym swetrze z butelką oranżady i tak sobie rozkminiać, czemu robimy takie rzeczy, a nie inne. Czemu gadamy takie rzeczy, a nie inne. Bardzo mnie to wszystko ciekawi i fascynuje.

Moje 222 miesiące życia nauczyły mnie, że jak wychylisz się przed szereg to prędzej czy później dostaniesz po gębie (oczywiście w przenośni - nikt Cię raczej po twarzy okładać nie będzie). Odkąd po ziemi dreptają ludzie, jest tak, że osoby które działają na różnych płaszczyznach są wystawione, niczym na świeczniku, na ataki i opinie innych.
Chcesz coś, kurde, człowieku zrobić dobrego, a zaraz zlatują się do ciebie ,,eksperci" i ci się we wszystko wwalają. Normalnie jakbyś się świecił jak psu jaja i każdy czułby się w obowiązku stać na straży, czy przypadkiem czegoś nie spartaczyłeś.

To takie dziwne, że jak można coś zrobić to nikomu się nie chce. Ale jak już się znajdzie jakiś chętny to niektórzy mu będą patrzeć na łapy i się wtrącać. To wkurzające, kiedy ktoś się ciebie uczepi jak rzep psiego ogona i nie daje spokojnie działać. Jak robić to nie ma komu, a jak komentować to każdy chętny...

Morał z tej bajki jest taki, że jak masz ambicje robienia czegoś ponad przeciętność i wystawiasz się publicznie to być może będą plątać się koło ciebie złośliwi i irytujący niby-doradcy. Niestety jak chcesz coś zdziałać, świat zawojować to musisz mieć na te docinki wywalone. Po prostu jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać.

Gdyby się tak ciągle panicznie bać działać to chyba siedzielibyśmy w domu owinięci kołdrą jak naleśnik z obawy, że popuścimy z nerwów... Rób to, co do ciebie należy i nie zważaj na docinki stada komentatorów.

2 komentarze:

  1. Niestety ciężko mi nie zważać na docinki innych. Często bardzo biorę je do siebie, a innym razem mam je kompletnie gdzieś. Taki paradoks mojej osobowości.
    Z jednej strony w takich chwilach staram się dalej robić swoje, a z drugiej po prostu się tego najzwyczajniej w świecie odechciewa.

    CROWDED DREAMS

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy zaczęłam prowadzić bloga (wtedy jeszcze bez Piotra) bałam się o nim komukolwiek powiedzieć. Dziś mam więcej odwagi, chociaż wiele razy słyszałam, że marnuję czas, że kokosów z bloga nie zarabiam itd. Ok kokosów nie, ale jest to dodatkowe źródło dochodu i karta przetargowa. Kiedyś jeden z wykładowców (współpracuje z wp.pl) powiedział, żeby wykorzystywać naszego bloga do rozszerzania kontaktów. I tak robimy. Dzięki blogowi bywaliśmy w różnych miejscach, poznajemy nowych ludzi. Działamy. I to jest fajne! :)

    OdpowiedzUsuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)