29 czerwca 2016

,,Ten pierwszy raz", czyli przeżywaj liceum na nowo.


Zrzuciłabym sobie piłkę lekarską na stopę, gdybym musiała iść z powrotem do liceum. Wolę sobie powspominać te trzy lata nauki niż przechodzić to wszystko jeszcze raz. Brrr. Jednak główna bohaterka filmu pt. ,,Ten pierwszy raz" nie miała tyle szczęścia i jako 25-latka musiała powrócić do najgorszego miejsca na ziemi (czytaj szkoły), gdzie nazywano ją prosiakiem. Wyobrażasz to sobie?

Josie (Drew Barrymore) to młodziutka, nieśmiała, wzbudzająca sympatię dziennikarka. Mieszka sama, a wieczorami haftuje sobie poszewki na poduszki. Można powiedzieć, że to taka typowa kujonica, a trochę ofiara losu . Ani nie umiała się ubrać ani pomalować. Nawet nigdy się nie całowała.

Któregoś pięknego dnia jej życie ulega diametralnej zmianie. Szef zleca jej przygotowanie reportażu na temat współczesnych nastolatków. Powrót do czasów liceum ma umożliwić jej to zadanie. Jednak nie wszystko jest takie proste. Josie przez cały okres nauki w szkole średniej należała do grupy ,,tych gorszych". Nosiła aparat na zęby, była pryszczata, a jej fryzura wołała o pomstę do nieba. Nikt jej nie akceptował, a samozwańcze szkolne fejmy ciągle uprzykrzały jej życie. Dodatkowo jakiś licealny niby przystojniak z przerostem ego zrobił z niej frajerkę krótko przed uroczystym balem na zakończenie szkoły. Na samą myśl o tych wspomnieniach Josie pobiegła do toalety i ... puściła pięknego pawia.

Na szczęście główna bohaterka bierze się w garść i podejmuje się wyzwania. Od tego momentu zaczyna się ta fajniejsza część filmu.

Josie ponownie trafia do liceum. Gdy pierwszy raz przyjechała na lekcje, myślałam, że padnę. Już Ci mówię o co chodzi! Otóż robią zbliżenie na samochód. Myślałam, że wysiądzie z niego wypindrzona główna bohaterka, a tu owszem Josie, ale w białych spodniach z szalikiem boa na ramionach.
Gdyby tego było mało, jej problemy nie kończą się na nieudanej stylizacji. Szybko okazuje się, że dzisiejsze nastolatki również jej nie akceptują. Typowe szkolne fejmy (czytaj dzieciaczki z bogatych domów z markowymi szmatkami, często trochę tępe) od razu dostrzegają w Josie dziewczynę, której można trochę podokuczać.

I tak główna bohaterka próbuje przybliżyć się do znajomych ze szkoły, a jednocześnie nie chce dać się zdemaskować. Ku mojemu zaskoczeniu Josie staje się popularna za sprawą brata, który wśród uczniów zapunktował tym, że wcisnął w siebie wiadro surówki colesław. O! Prawie zapomniałabym dodać, że od początku bardzo zaintrygowany naszą sprytną dziennikarką był jej ... nauczyciel angielskiego!

Nie będę już dalej opowiadała historii głównych bohaterów, bo już i tak zbyt dużo szczegółów zdradziłam (wybacz za to). Powiem Ci jedno. Koniecznie sięgnij po ten film, jeśli jesteś ciekawy : jak potoczyły się losy Josie, do czego doprowadziła ją nagła popularność w szkole, jak rozwinęła się jej relacja z nauczycielem i czy wreszcie się całowała.

Tak jeszcze od siebie chcę dodać, że to mega bekowy film. Z jednej strony dotyczy takich ważnych spraw jak wzajemna akceptacja czy szacunek, ale również z humorem pokazuje szkolną rzeczywistość. Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o jakieś zabawnej scenie. Otóż podczas jednej z lekcji (coś w stylu wychowania do życia w rodzinie) Josie strzeliła nauczycielowi języka angielskiego prezerwatywą w oko. No i jeszcze moja ulubiona scenka z wf-em. Główna bohaterka biegnie umordowana (zupełnie jakbym widziała siebie) i coś tam sapie do nauczycielki, że już nie daje rady wykonywać ćwiczeń. Na to rezolutna pani od wychowania fizycznego odpowiada : ,,Dokończ albo Cię zawieszę i nie dostaniesz się na studia." Powiało grozą, nie? Generalnie strzeżcie się ludzie, bo ewentualny wf może przekreślić Ci szansę na karierę zawodową.

Już tylko na koniec dodam, że każdy z nas może dostrzec w Josie cząstkę siebie... W ogóle strasznie zadziwiło mnie to, że chociaż film był kręcony w roku 1999 to większość przedstawionych w nich sytuacji była absolutnie na czasie. W tej filmowej szkole panowały takie same zasady jak współcześnie. Nic się nie zmieniło. Dalej są fejmy tworzące kluby wzajemnej adoracji i cała reszta typowych szarych myszek, które muszą się chować gdzieś po kątach.

5 komentarzy:

  1. Uwielbiałam moje liceum, ale też nie należałam do tej grupki z fejmem :D W takich filmach czy książkach wkurza mnie tylko stereotypowe traktowanie szkoły. Serio nie ma innej opcji niż bycie gwiazdą albo ofiarą losu? Przecież w prawdziwej szkole jest masa różnych ludzi. Ja zawsze byłam zupełnie gdzie indziej i znam wielu ludzi, którzy nie dali się wpasować do tych grupek. Niestety, najczęściej jest to robione płytko i bez wgłębiania się w skomplikowaną psychologię szkoły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Film na dobry relaks z uśmiechem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie do końca moje klimaty, ale gdy jeszcze byłam w gimnazjum to kręciło mnie oglądanie filmów o high school lub czytanie książek. Nie zapomnę klimatu Beverly Hills :D Stereotypizuje się w tych filmach, ale to jest tak prawdziwe! :D W liceum mówiłam, że zawsze chce mieć 17 lat...

    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chciałabym przeżyć liceum na nowo hahha za nic! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chciałabym przeżyć liceum na nowo hahha za nic! :D

    OdpowiedzUsuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)