2 lipca 2016

Święto młodzieży, czyli franciszkańska radość do nieskończonej potęgi.


TEN POST BĘDZIE CHAOTYCZNY, ALE TAK PO PROSTU JEST, GDY MAGDA PISZE O JEDNYM Z NAJCUDOWNIEJSZYCH MIEJSC I WYDARZEŃ W JEJ ŻYCIU.

W Kościele dzieje się wiele cudnych rzeczy, wiesz? Pytam Cię o to, bo ja na przykład jeszcze cztery lata temu o tym nie wiedziałam. Chociaż nie. Może bardziej tego nie widziałam. Nie będę tu ściemniać, że latałam na Mszę z uśmiechem na twarzy, bo nie latałam (pisałam o tym w moim świadectwie). Nie znosiłam gości w sutannach. Kościółkowe sprawy w ogóle mnie nie interesowały. Będąc w gimnazjum wygrałabym konkurs na najbardziej zbuntowaną chrześcijankę. I co z tym faktem zrobiłam? Gdy mój kilkuletni kryzys wiary osiągnął level hard, jakimś cudem dałam się zaciągnąć na Święto Młodzieży. Bóg ma szalone pomysły, prawda?

Tylko On wpadłby na to, żeby posłać mnie do franciszkanów na Górę św. Anny na rekolekcje. I takim oto sposobem, namówiona przez koleżankę, znalazłam się na Święcie Młodzieży. Od początku miałam mieszane uczucia co do tego wyjazdu. Ja + Msze + rekolekcje = mieszanka wybuchowa. Byłam wściekła, że się na to wszystko zgodziłam. Czułam, że się tam nie odnajdę. No bo jakim sposobem osoba, która nie przepada za Bogiem i Kościołem może jechać na rekolekcje?

,,Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść"

I tak mimo początkowego wkurzenia, w pewien lipcowy poniedziałek 2012 roku znalazłam się na Górce.
Z każdym kolejnym dniem zaczęłam się bardziej do tego miejsca przyzwyczajać i UWAGA ... poczułam się tam jak w domu. Oczekiwałam koleżanek z kieckami do kostek, nudnych kapłanów oraz nadmiernej powagi. Muszę Ci powiedzieć, że żadne z moich przypuszczeń się nie sprawdziło. Na Święcie Młodzieży było tak cudownie, że jak sobie je wspominam to mam iskierki w oczach i ciary na plecach. Na samą myśl o kolejnym wyjeździe na Górkę chodzą mi po głowie słowa ,,chcę tańczyć, chcę śpiewać oooo alleluja!" z piosenki TGD.

Żeby Cię trochę wtajemniczyć to poopowiadam, co się na takim Święcie robi.

Rekolekcje zaczynają się w poniedziałek o godzinie 15.00, a kończą w sobotę (w tym roku jest troszkę inaczej ze względu na Światowe Dni Młodzieży). Każdego dnia o 12.00 jest Msza. Kocham górkowe Eucharystie. Były to jedne z pierwszych Mszy, które po wielu latach świadomie przeżyłam. Urzekło mnie to, że tam każdy cieszy się z tego, że może brać w nich udział. Uśmiech tamtych kapłanów na Mszach jest niezapomniany. Koniecznie muszę tu wspomnieć o scholi i orkiestrze, które wielbię całym sercem. Kocham to miejsce za to, że pokazano mi tam, że Boga można wielbić śpiewem i tańcem. Musicie koniecznie wybrać się na Święto, żeby zobaczyć ten cudowny śpiew na Mszach. To takie 1000% dobrej energii i miłości do Boga. Jak sobie przypomnę scholową ,,Alleluję" to mam gęsią skórkę na rękach.

Wieczorami zbieramy się w ogromnym namiocie przed Domem Pielgrzyma na wieczorne nabożeństwa. Każde z nich urzeka mnie w inny sposób. Na nich jest już inna atmosfera niż na Mszach. Na nabożeństwach człowiek już trochę zdąży ochłonąć po tych dziennych szaleństwach. To taki czas, gdzie można z Nim na spokojnie pogadać i przemyśleć kilka ważnych kwestii. Nabożeństwa odbywają się o 22.30. Bardzo podoba mi się to, że jest już wtedy ciemno na dworze. Zawsze lepiej mi się modli i myśli o takiej porze.

Ale żeby nie wyszło na to, że jedziemy się tam tylko modlić, to wspomnę o kilku innych punktach programu.
Święto nie byłoby Świętem, gdyby nie koncerty. Występowali tam już m.in. TGD, Luxtorpeda, Bethel, Fragua czy Anty Babylon System. Są również spotkania z mega ciekawymi gośćmi. Już nie mogę się doczekać, bo w tym roku będzie to m.in. o. Grzegorz Kramer SJ (blogujący jezuita) oraz Andrzej „Kogut” Sowa (autor książki pt. ,,Ocalony. Ćpunk w Kościele”). W zeszłym roku natomiast na Święcie gościł Full Power Spirit, czyli hip hopowy zespół (warto poczytać o chłopakach, bo tworzą świetne rzeczy).
Mogę tu jeszcze wspomnieć o piątkowym wieczorze artystycznym, który co roku przerasta moje najśmielsze oczekiwania. O! Jest jeszcze rozgrywany mecz FRANCISZKANIE contra UCZESTNICY ŚWIĘTA.
W czasie tych sześciu dni są jeszcze genialne konferencje. Konferencja p. Marka Ksieniewicza  oraz konferencja o. Romana Celarego OFM to jedne z moich ulubionych.


Tak jeszcze na zachętę dodam, że na Górze św. Anny możecie spotkać świetnych i otwartych ludzi. Tam nikt nie czuje się obco. Ja to się czuję jak w jednej wielkiej rodzinie. Dodatkowo możecie poznać genialnych franciszkanów, skorzystać ze spowiedzi lub poprosić o rozmowę.

Zostaje mi jeszcze tylko napisać tak jak w moim świadectwie, że gdyby nie te rekolekcje to nigdy nie naprawiłabym swojej relacji z Bogiem. Dopiero tam pokazano mi, że Bóg jest dobry i kocha nawet takich wywrotowców jak ja. Dziękuję ,,górkowym" franciszkanom, że robią tak absolutnie cudowne rzeczy i sprawiają, że ludzie się nawracają.

Wiadomo, że słowami trudno jest oddać zachwyt jaki wywołuje we mnie Święto, dlatego wklejam Ci tu filmik z rekolekcji z 2015 roku.

 Źródło : youtube - konto ,,Święto Młodzieży"

A w piątek po Mszy, która odprawiana jest o północy, odbywa się koncert Scholi!

 Źródło : youtube - konto ,,Święto Młodzieży"

Przydatne linki : 
Jeśli chcesz spędzić miło czas od 15-18 lipca to serdecznie polecam Ci udział w Święcie Młodzieży. Niezapomniane przeżycia gwarantowane. Będzie dużo radości, śmiechu i zabawy. Góra św. Anny to miejsce, gdzie naładujesz swoje akumulatory na cały rok. Jeśli przechodzisz właśnie jakieś kryzysy to polecam Ci to wydarzenie szczególnie.

PS. Kiedyś powiedziałam, że Święto Młodzieży to jeden z najpiękniejszych tygodni w moim życiu. Po czterech latach dalej tak uważam.


8 komentarzy:

  1. Moja parafia to Franciszkanie, tylko to sprawia, że ciągle chodzę do Kościoła. Czasem wydaje mi się, że zakonnicy i "zwykli" księża to dwa zupełnie inne światy. ten drugi raczej zniechęca, zwłaszcza młodych ludzi do całego KOścioła - nad czym ubolewam.
    Cieszę się z tego, ze odnalazłaś swoje miejsce. I gratuluję odwagi, nie każdy potrafi napisać szczerze, że wierzy i to go kręci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Z moich obserwacji również wynika, że zakonnicy to często inna bajka. Jak dla mnie - lepsza bajka. Uważam, że w zakonnikach jest więcej radości, optymizmu i dobrego podejścia do młodzieży. W końcu to właśnie Franciszkanie ,,przyciągnęli" mnie do Kościoła.

      Usuń
  2. Już chyba wszystko napisałam w mailu, ogromnie się cieszę, że tutaj trafiłam. Jeszcze długi czas pewnie spędzę czytając inne posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz ile radości sprawił mi Twój komentarz :)

      Usuń
  3. Nawet gdybym chciała, to by mnie na ŚDM nie puszczono - bo wielkie miasto, bo co to będzie jak będzie atak terrorystyczny. Ogólnie to z moją wiarą jest ostatnio gorzej. Księża w kościele mnie nie przekonują, od kazań wolę czytać wiersze chrześcijańskie, modlę się rzadziej. Nie czuję tego, co chciałabym czuć, i nadal czekam na coś, co mnie jakoś zmieni. Po bierzmowaniu było trochę lepiej, ale to nie wystarczyło.
    Pamiętam pana Sowę i tak właściwie jego świadectwo zapamiętałam lepiej niż jakiekolwiek kazanie.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię tu o ŚDM w Krakowie tylko o Święcie Młodzieży na Górze Świętej Anny (województwo opolskie). To dwa różne wydarzenia :)
      Może warto porozmawiać z rodzicami, czy by Cię nie puścili na Święto Młodzieży? ;)
      Z własnego doświadczenia wiem, że po takim Święcie człowiek jeszcze bardziej ,,zapala" się do wiary i pragnie szukać Boga. Myślę, że na Górze Św. Anny by Cię spodobało.
      Trzymaj się! ;)

      Usuń
  4. Wow. Szczerze takiego bloga jeszcze nie widziałam *o* Poczytam sobie jeszcze parę postów ^^

    Z góry dzięki za odwiedziny! Recenzja książki gotowa :D
    darkyashleycreated.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)