16 października 2016

CO W PAMIĘTNIKU PISZE PRZYSZŁY SAMOBÓJCA?


Zapewne to, że jutro się powiesi. Ewentualnie strzeli sobie w łeb albo wskoczy pod pociąg.

Pozwól, że zrobię pewną prowokację. Przeczytaj.

,,Znów budzi mnie intensywny promień światła przegryzający się przez szparę w żaluzji. Znów drażni moje przekrwione i spuchnięte od płaczu oczy, wyraźnie dając do zrozumienia, że nawet słońce nie jest mi przychylne i robi mi na złość. Kurwa. Miałam nadzieję, że Bóg mnie wysłucha i dzisiaj już nie będę musiała wstawać. Że tej nocy moje ciało się wyłączy, zastygnie, a ja po cichutku odejdę.

Jednym zamaszystym ruchem odchylam kołdrę, odrywam głowę od poduszki, przerzucam stopy na podłogę i w mgnieniu oka siedzę już na skraju łóżka. I patrzę. Mój pokój wygląda jak zwykle. Zeszyty na biurku znów w takim samym nieładzie, ciuchy jak zwykle walają się pod nogami, a zegarek dalej odmierza czas. Właśnie sobie uświadomiłam, że jak jutro mnie tu nie będzie to Ziemia się nie zatrzyma. Wszystko będzie funkcjonowało tak samo. Świat doskonale poradzi sobie beze mnie. Ba! Czuję, że jemu nawet ulży jak odejdę. W końcu przestanę marnować tlen.

Włóczę wychudłymi nogami w stronę łazienki. Wtapiam palce stóp we włochaty dywanik i wiem, że doświadczam tego przyjemnego uczucia po raz ostatni. Pociętymi, zabliźnionymi rękoma opieram się o umywalkę, patrzę w lustro i chce mi się rzygać, gdy widzę swoje odbicie. Moje tłuste, zniszczone włosy idealnie współgrają z tymi podkrążonymi oczyma. Chyba zaczęłam wyglądać jak żywe, ciepłe jeszcze zwłoki. Chcę stąd zniknąć.

Kucam obok wanny i zaczynam wyć jak postrzelone zwierzę. Kto mnie tu zaprosił na ten świat? Po co? Tacy ludzie jak ja powinni umierać gdzieś anonimowo we śnie, żeby w reszcie przestali zaśmiecać ten świat swoją osobą.

Wbijam szpiczaste paznokcie w uda licząc na to, że coś zacznie boleć mnie bardziej niż moje rozczarowanie. Czuję, że nie spełniłam niczyich oczekiwań. Że zawiodłam. Że raniąc siebie, raniłam wszystkie najbliższe mi osoby. Nic już nie ma sensu. Moich błędów chyba nie da się naprawić. A nawet jeśli jakimś cudem się da, to ja jestem już tym wszystkim zbyt zmęczona.

Jestem ciekawa czy (i czy w ogóle) ktoś będzie płakał na moim pogrzebie. Co powie ksiądz? Że jako 19-sto latka zachowałam się tak kurewsko, że egoistycznie pozostawiłam swoją rodzinę narażając ją na wieczny ból?

Najbardziej boję się reakcji mamy, gdy znajdzie mnie martwą. Zapewne weźmie moje bezwładne ciało w swoje ramiona i zacznie niemiłosiernie płakać widząc moje wytrzeszczone, wbite w jeden punkt oczy. Rodzicom pozostaną po mnie jedynie zeszyty leżące w nieładzie na biurku i ciuchy walające się pod nogami... Ciekawe tylko czy ten cholerny zegarek stanie...

Nie mogę znieść tego bólu przeszywającego moje piersi. Muszę zrobić to dzisiaj, bo nie wytrzymam do jutra. Idę po sznurek. Żegnajcie."

Nie. To nie jest moja historia. Ja nie wybieram się na tamten świat, bo jest mi tu wspaniale. To co przed chwilą przeczytałeś to opowieść będąca wytworem mojej wyobraźni. Przepraszam, jeśli podniosłam Ci ciśnienie tym wpisem, ale taki był mój zamiar. To prowokacja. To miało być mocne, wstrząsające i kontrowersyjne. Dlaczego?

Bo według raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), co 40 sekund ktoś popełnia samobójstwo. Dochodzi do Ciebie to, że w czasie 45-cio minutowej lekcji matematyki, około 67 osób na własną prośbę żegna się z życiem? Prawdę mówiąc chce mi się płakać z tego powodu, bo czuję cholerną bezsilność. Chciałabym pomóc tym osobom. Tylko jak ich wesprzeć, gdy oni o swoich myślach samobójczych nie chcą mówić?

Boli mnie to, że czasem wśród 7-miu miliardów ludzi na świecie nie znajdzie się nikt, kto przygarnie w swe ramiona osobę cierpiącą i powie : ,,Nie bój się. Jestem przy Tobie. Jak chcesz to popłaczemy i powalczymy razem".

Dlatego apeluję. Bądźmy cały czas w pogotowiu i otaczajmy opieką osoby cierpiące psychicznie. Oni sami nie są w stanie ocalić swojego życia.

6 komentarzy:

  1. Depresję czasami ciężko jest zauważyć osobie postronnej, jednak bardzo ważne jest, by bliscy pomogli takiej osobie. Samobójstwa są straszną rzeczą, ale wierzę, że gdyby ci ludzie mieli jakieś wsparcie na pewno by się na coś takiego nie zdecydowali
    http://grochowska.photo

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że o tym piszesz - świadomość tego, że są osoby cierpiące na przeróżne zaburzenia psychiczne i są wokół nas jest niesamowicie ważna - zwiększa szanse na pomoc - samo zauważenie problemu i wypowiedzenie tego na głos jest pierwszym krokiem ratunkowym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam,że nie piszesz o sobie,to nie podobne do ciebie.."prowokacja" dobrze ujęte haha,ale wpis jest bardzo prawdziwy ,podoba mi się te ostatnie zdanie,jestem tego samego zdania. Dużo pozytywnej energii dla Ciebie ! :)
    kikawww.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, Magda! Jak na przyszłą Panią Psycholog przystało. Niestety, te dane są wstrząsające... Tak samo jak eksperyment Miligrama.
    Zapraszam do mnie: https://theceladongrass.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem, ze głupio to zabrzmi, ale ciesze się, ze tobą to wstrząsa. Mną już nie. Przez wszystkie doświadczenia, książki, relacje które widziałam albo słyszałam przez ostatnie 4 lata totalnie zobojętniałam na temat samobójstwa. Widzisz - w moim towarzystwie właściwie każdy chciał się kiedyś zabić. Większość miała za sobą mniej lub bardziej poważną próbę. To stało się tak codzienne w naszej mowie i myślach jak dla innych nastolatków to, że piją na umór na imprezie. Niby wstyd się przyznać, ale dobrym znajomym powiesz i za tydzień powtórzysz.
    Na chwile wstrząsnęło mną, kiedy jednemu ze znajomych naprawdę się udało. Ale przed wyjazdem nie dałam rady odwiedzić go na cmentarzu, więc wciąż nie wierzę, że nie żyje.
    I nawet po tym w gruncie rzeczy to ta sama obojętność. Właściwie w każdej chwili ktoś umiera. Żyjemy, mówiąc i myśląc o śmierci i nawet nie wiemy, czy samobójcy których tak żałujemy nie podjęli lepszej decyzji.

    OdpowiedzUsuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)