21 października 2016

UCZNIU, ZLUZUJ PORTY, BO SIĘ ZABLOKUJESZ JAK JA


Bo chcieć i wymagać od siebie to też trzeba umieć.
Powiem od razu. Mam, a raczej miałam, pewną schizę. Należałam do tej grupy uczniów, którzy z racji tego, że chcieli mieć ze wszystkich przedmiotów piątki, na widok pały w dzienniku dostawali, po ludzku, kurwicy. I tak sobie mknęłam aż do liceum, gdy tam okazało się, że takie dziewczynki z choro przerośniętymi ambicjami jak ja, nie dadzą rady przetrwać.

To znaczy dadzą radę, ale muszą sobie zafundować terapię dla nerwicowców, antydepresanty albo najlepiej wizytę u psychiatry.*

Tutaj muszę napisać, że chodziłam do jednego z lepszych liceów w moim mieście. Do takiego, w którym obijanie się nie wchodziło w grę, jeśli chciało się zdać. We wrześniu pierwszej klasy wymarzyłam sobie, że utrzymam swoje wspianiałe ocenki z gimnazjum i nie będę zwalniać tempa. No i się zaczęło... Moją każdą wolną chwilę poświęcałam na obsesyjne myślenie o nauce. Wracałam ze szkoły i od razu siadałam do książek. Uczyłam się, uczyłam, uczyłam i myślałam, że oszaleję, bo ze stresu nie mogłam niczego zapamiętać.

Nikt nam, uczniom, nie powiedział, żebyśmy się nie przejmowali; że w liceum jest przeskok po gimnazjum i po prostu dostaje się słabsze oceny. Jakoś zapomnieli nas tego nauczyć...

I tak mijały tygodnie, a ja miałam ochotę rzucić tę szkołę w cholerę i iść do zawodówki. Wściekałam się, bo nie umiałam wdrożyć się w ,,ogólniakowe" życie. To paradoksalne, ale z racji tego, że do nauki przykładałam zbyt dużą wagę, efekty uczenia mnie nie zadowalały. Po prostu parcie na wybitne oceny mnie zablokowało.

Dopiero w drugiej połowie pierwszej klasy przyjęłam zasadę pozytywnego, lekkiego i zdrowego wyjebania nieprzejmowania się. Zaczęłam uczyć się na miarę swoich możliwości i przyniosło to niesamowite efekty.

To na prawdę nic złego, jeśli czasem ze sprawdzianu dostaniesz pałę. Meteoryt nie spadnie Ci na głowę, gdy na świadectwie pojawi się trója. Nie można wymagać od siebie nie wiadomo czego. Niektórych rzeczy w szkole nie przeskoczymy i kropka. Na swoim przykładzie mówię, że dla własnego komfortu psychicznego trzeba zluzować, bo nauka nie jest wartaz  spinania się.

Życie na prawdę robi się cudowne, kiedy człowiek powraca do zdrowych ambicji i wymaga od siebie rzeczy możliwych. Jestem z siebie bardzo dumna, że dzięki tej jednej zasadzie swoją średnią ocen w liceum utrzymywałam na poziomie około 4,40.

* Z żadnej z tych metod nie korzystałam, ale niestety zdarzają się przypadki, gdy problemy ze szkołą są tak poważne, że należy korzystać z pomocy specjalistów

Tutaj znajdziesz moje rady jak przebrnąć przez liceum i nie zwariować, a tutaj dowiesz się jak uczyć się efektywnie.

7 komentarzy:

  1. Niestety padłam ofiarą podobnego myślenia co ty, i wiele innych osób z mojej klasie. Niektórzy totalnie spieprzyli sobie tym liceum, a dokładniej myślą ,,miałem 5 z polskiego, więc na pewno będę świetnym uczniem na profilu humanistycznym!" Po czym trafiali na naszą wspaniałą, ale budzącą grozę polonistkę.
    Ja na szczęście szybko zrezygnowałam z nadmiernych ambicji w szkole, bo zajęłam się olimpiadą, przez co 2 i 3 klasę byłam ponad tym wszystkim. Sporym szokiem było to, ze w liceum naprawdę musiałam zacząć się uczyć, zwłaszcza historii, którą do tej pory po prostu jakoś wiedziałam. Uczyłam się jeszcze matematyki i ten przedmiot oczywiście najbardziej udowodnił mi, że nikt nie może być idealny. Mimo to wiem, że nie zniosłabym myśli, ze mogę nie mieć świadectwa z paskiem i żadnego swojego świadectwa z liceum nie chce oglądać. Nigdy nie byłam tez najlepsza w klasie ani w szkole, o co mam trochę żal do siebie bo wiem, że bym mogła, ale wolałam po prostu żyć.
    No i na studiach jestem jedną z bardziej wyluzowanych osób, która żadnych egzaminów się nie boi, bo przecież są ustne, więc można improwizować! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to Cię podziwiam kobieto za to, że brałaś udział w olimpiadzie z polskiego :) Wielki szacun za to!
    Powiem Ci szczerze, że jak już wyluzowałam z tymi swoimi ambicjami to na studiach jest mi o wiele łatwiej i przyjemniej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama jestem na humanie, wiele osób przyszło do nas, bo myślało, że będzie o wiele łatwiej, ale tutaj oczekuje się również myślenia, ale innej kategorii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie napisany post, racja nie trzeba się przejmować wszystkim, ponieważ w naszym życiu jest najważniejsze zdrowie i trzeba o nie dbać, a co do szkoły - raz jest lepiej raz jest gorzej i nam tylko pozostaje pogodzić, pozdrawiam i miłego wieczora.
    Zapraszam do siebie

    http://mytruetherapy.blogspot.com/2016/10/czy-modzi-ludzie-moga-miec-racje.html

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, Madzia, też to poznałam z autopsji... Na szczęscie w odpowiednim momencie pojawiły się odpowiednie przemyślenia i uświadomiłam sobie, że czasami należy odpuścić, zmienić obcisłe dżiny na dresy i żyć bez spiny! ;) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam podobne myślenie w podstawówce i na początku gimnazjum, co - niestety - mi nie pomagało. Miałam te myśli w stylu "muszę mieć pięć", "muszę mieć dobrą średnia", "muszę mieć świadectwo z paskiem". Z tego myślenie się wyleczyłam - konkurs przedmiotowy uświadomił mi, że są rzeczy ważne i ważniejsze :P Gimnazjum skończyłam już ze zdrowym podejściem, ale nadal z średnią 5,21. Teraz mija już drugi miesiąc nauki w liceum, na razie (haha) mm same piątki i czwórki, ale w ostatni czwartek pisałam sprawdzian z chemii i będę mieć z niego co najmniej dwa, co najwyżej trzy. Cudem byłaby czwórka. przynajmniej będę mogła przedstawić żywy dowód na to, dlaczego nie nadaję się na biol-chem :D
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakbym czytała o sobie.. Niby na początku mówili coś o takim przeskoku, ale jakoś moja ambicja nie przyjmowała tego. Myślę, że wyjdzie z czasem. Może po roku. Pierwsze emocje opadną i da się jakoś do niektórych rzeczy przyzwyczaić a przede wszystkim nauczyć selekcji ;)

    OdpowiedzUsuń

*PROSZĘ O NIEZOSTAWIANIE LINKÓW DO SWOICH BLOGÓW. *KOMENTARZE TYPU ,,ŚWIETNY POST" PROSZĘ SOBIE DAROWAĆ
Jestem radosnym człowieczkiem, ale będę jeszcze bardziej szczęśliwa, jeśli zostawisz tu po sobie ślad. Chciałabym tworzyć blog razem z Tobą, więc zapraszam Cię do komentowania :)